Dnia 7 listopada 2015 roku minęła 150 rocznica przejścia do Wieczności niezwykłej klaryski od Wieczystej Adoracji – S.M. Rafaeli Pohoreckiej. W życiu przyświecało jej jedyne hasło: „Ofiarność Adoratorki musi być bez granic – dobrowolna, całkowita, miłosna”. To hasło chcemy, aby towarzyszyło pawłodarskim klaryskom.

 

 



Smutno rozpoczynał się w bydgoskim klasztorze Klarysek od W. A. marzec 1940 roku. Od kilku miesięcy miasto znajdowało się pod hitlerowską okupacją. Kaplica była zamknięta, życie liturgiczne zeszło do katakumb. W duszach Sióstr narastał niepokój o dalszy los konwentu i klasztoru. W jednej z cel gasło ziemskie życie pierwszej przełożonej i duchowej przewodniczki Wspólnoty. Dnia 5 marca usłyszały Siostry ostatnie słowa zachęty swej Matki, a nazajutrz rano jej dusza przeniesiona została do krainy, gdzie jest radość, wolność i miłość, nie ma cierpień ani łez.

Kim była ta, dla której, jak ufamy, otwierały się bramy Nieba?

Helena Maria Pohorecka urodziła się 7 listopada 1865 r. w Dydni, w zamożnej rodzinie ziemiańskiej. Jej rodzice Adam i Maria z Remiszewskich posiadali w Galicji kilka wiosek. Swoim dzieciom, najstarszej Helenie, Tadeuszowi i Zosi zapewnili dobre wychowanie i wykształcenie. Helenę wysłano do pensjonatu Sióstr Niepokalanek w Jarosławiu. Tam, od Założycielki Niepokalanek i jej pierwszych duchowych córek otrzymała wspaniały „posag” na życie. Przekazano jej zdrowe zasady moralne, szczerą pobożność, rzetelną wiedzę i głęboki patriotyzm. Zdobyła również wiele umiejętności praktycznych. Być może już w pensjonacie odkryła wielki skarb powołania zakonnego, Choć ceniła Niepokalanki, nie została jedną z nich.

Dlaczego młoda, zamożna, inteligentna i ambitna dziewczyna szuka życia pokutnego? Jej brat w tym czasie kończył medycynę we Lwowie, miał wielu wybitnych kolegów, którzy gościli w ich dworku, wiele salonów stało otworem, co się stało, że wybrała życie modlitwy i pokuty, zostanie na zawsze tajemnicą jej i Tego, który wzywa człowieka po imieniu.

Klasztor

W 26 roku życia, za radą spowiednika ks. dr. Antoniego Krechowieckiego, słynnego teologa i złotoustego kaznodziei Galicji drugiej połowy XIX w., poprosiła o przyjęcie do Sióstr Klarysek od W.A. we Lwowie. Helena nie znała wahań. Przed podjęciem decyzji odprawiała kilkudniowe rekolekcje, zaś postanowienia realizowała bez żadnych ulg. W klasztorze, od przekroczenia progu klauzury, podejmowała odpowiedzialnie powierzane jej zadania, a w ich wykonanie wkładała cały wysiłek rozumu, woli i serca. Była perfekcjonistką. Matka Morawska bardzo szybko dostrzegła w niej duszę nieprzeciętną i obdarzyła niezwykłym zaufaniem. Helena nigdy nie zawiodła oczekiwań Matki. Po kilku miesiącach otrzymała habit i imię zakonne S.M. Rafaela od Stygmatów św. Franciszka. Na egzaminie kanonicznym przed obłóczynami wyznała, że „ jej najgłębszym pragnieniem było życie pokutne a zarazem kontemplacyjne”. W okresie nowicjatu coraz bardziej pociągała ją adoracja Najświętszego Sakramentu. Po roku złożyła profesję zakonną.

Na nowej fundacji

W klasztorze lwowskim przygotowywano się wówczas do utworzenia nowej fundacji. Jej miejscem miał być Maribor, jedno z większych miast Słowenii. Wybrano młode, najgorliwsze Siostry. Wśród była S.M. Rafaela. Przed wyjazdem na fundację odprawiła kilkudniowe rekolekcje. W nowym klasztorze powierzyła jej Matka kilka obowiązków. Wierność i zapał młodej zakonnicy skłonił Matkę Morawską do nominowania S.M. Rafaeli przełożoną klasztoru w Mariborze. Na tym stanowisku sprawdziła się jej sumienność i wytrwałość, a także niechęć do wszelkiej miernoty. Z tego też powodu młodej przełożonej czasem brakowało łagodności wobec niedociągnięć innych sióstr. Za jej kadencji wszystko szło w klasztorze w idealnym porządku, ale przypłaciła to zdrowiem. Lekarz odkrył

początki gruźlicy płuc. S.M. Rafaela wróciła do Lwowa. Odpoczynek nie trwał długo, gdyż czekało na nią jeszcze więcej pracy, tym bardziej, że po śmierci S.M. Anuncjaty Łady, została sekretarką Matki.

Praga

Dynamizm fundacyjny w klasztorze lwowskim nie tylko nie zmniejszał się lecz stale wzrastał. Znów myślano o założeniu nowego klasztoru, tym razem w Pradze. Trzeba było wiele pisać i załatwiać różne sprawy. S.M. Rafaela pracowała bez wytchnienia, wierna dewizie, którą zapisała w notatkach rekolekcyjnych, w styczniu 1898 r.: „Ofiarność Adoratorki musi być bez granic – dobrowolna, całkowita, miłosna”. Kiedy w 1908 roku fundacja doszła do skutku, Wspólnota lwowska wybrała właśnie ją na przełożoną. Z tym konwentem złączy się na całe dalsze życie.

S.M. Rafaela wraz z ośmioma Siostrami przybyła do Pragi 14 maja 1908 roku. Wikaria klasztoru, S.M. Klara, ze skrupulatną dokładnością i franciszkańską prostotą utrwaliła w kronice jej najdrobniejsze nawet prace włożone w to, aby dom Boży urządzić skromnie i pięknie. Po

 

czątek był wręcz imponujący. Dobrodzieje otoczyli klasztor wieńcem życzliwych serc. Napływały nowe powołania. Siostry oddychały prawdziwie rodzinną atmosferą.

Wybuch pierwszej wojny światowej zmienił poważnie sytuację klasztoru. Rozpoczęło się od skrajnego ubóstwa. Życzliwi dotąd dobroczyńcy sami popadli w biedę. Bieda Sióstr zamieniła się niebawem w prawdziwą nędzę. Zdarzało się, że za obiad musiał wystarczyć jeden ziemniak. W tych trudnych warunkach jeszcze bardziej zajaśniała ich żarliwa miłość Boga i bliźniego. Mimo głodu i chłodu nie opuszczały adoracji. Matka oddała także część klasztoru na szpital dla rannych żołnierzy. Pozwoliła Siostrom czynnie włączyć się w tę misję. Na skutki takiego życia nie trzeba było długo czekać. Siostry zaczynały chorować. W czasie wojny zmarły trzy młode profeski, a następne dwie wkrótce po jej zakończeniu. Starsze Siostry często na obiad nie jadły nic, oddając swoją porcję młodszym.

Powrót do Polski

Zakończenie pierwszej wojny światowej nie zmieniło trudnej sytuacji klasztoru, ale pojawiła się nowa nadzieja. Polska, ukochana Ojczyzna odzyskała niepodległość. W Pradze było coraz trudniej, starzy dobrodzieje zbiednieli, nowych nikt nie widział przy furcie. Na domiar wszystkiego nasilał się wrogi Kościołowi ruch socjalistyczny i nacjonalistyczny. Oczy Matki M. Rafaeli skierowały się teraz ku Ojczyźnie. Pragnęła spełnić niezrealizowane pragnienie Matki Morawskiej i osiedlić się w Gnieźnie. Nawiązała kontakt z arcybiskupem E. Dalborem. Prymas niechętnie przyjął tę propozycję. Klasztory z Galicji nie cieszyły się dobrą reputacją. Zwlekał z odpowiedzią. Bóg jednak dawał kolejne znaki. Do Pragi przybywały powołania z Wielkopolski. Matka nie dała się zwyciężyć. W końcu nadeszło pozwolenie na osiedlenie się w stolicy Prymasa. W październiku 1921 roku Matka M. Rafaela z całą Wspólnotą przybyła do Gniezna. Czteroletni pobyt w klasztorze gnieźnieńskim był dla niej czasem prawdziwego oczyszczenia. Stolica Apostolska nie chciała zatwierdzić jej kolejnego wyboru na przełożoną, gdyż był on niezgodny z nowym Kodeksem Prawa Kanonicznego. W klasztorze nie było natomiast

 

odpowiedniej kandydatki na ten urząd. Dobrze zapowiadające się Siostry zmarły w Pradze, a inne z powodu młodego wieku nie spełniały warunków prawnych. Dopiero ingerencja Kardynała Protektora, Generała Kapucynów i przełożonej klasztoru lwowskiego okazała się skuteczna. Sprawa ta wywołała jednak sporo zamieszania wewnątrz konwentu i przysporzyła Matce wiele cierpień moralnych i duchowych. W tym czasie zrezygnowała z budowy nowego klasztoru w Gnieźnie, postanawiając przenieść konwent do Bydgoszczy.

Bydgoszcz

Dnia 14 września 1925 roku Siostry opuściły Gniezno. Bydgoszcz przyjęła je nadzwyczaj serdecznie. Ostatnie przeżycia z Gniezna zostawiły mocny ślad na zdrowiu Matki Rafaeli, umiała jednak z gorliwością neofitki rozpocząć nowy etap życia. Pomogła jej w tym ulubiona zasada: „Kto na ciebie kamieniem, ty na niego chlebem”.

Konwent bydgoski rozwijał się personalnie i duchowo. W latach 1927 – 1930 na przełożoną klasztoru Stolica Apostolska nominowała S.M. Michaelę Żychalską ze Lwowa. Współpracowała ona M.M. Rafaelą zgodnie, znając ją i ceniąc jeszcze ze Lwowa. Wydaje się, że Matka Rafaela pozostała dla Sióstr nadal duchową przewodniczką. W latach 30-tych objęła znowu zarząd Wspólnotą. Cieszyła się jej pięknym rozwojem i gorliwością. Mimo, iż coraz bardziej słabły siły Matki Rafaeli, nie ulegała zniechęceniu. Kierowała zgromadzeniem praktycznie do samej śmierci, mimo iż na kadencję 1936 – 1939 Siostry musiały wybrać nową przełożoną. Była nią M.M. Perrina Lekczyńska, podeszła wiekiem, schorowana i doświadczona kalectwem. Praktycznie oddała ona zarząd w ręce M.M. Rafaeli.

Kalwaria

Każdy niemal człowiek, w swoim czasie wsiada do „ognistego wozu” cierpienia, który przenosi go do wieczności. Dla Matki Rafaeli najboleśniejszy etap jej życia rozpoczął się wraz z wybuchem drugiej wojny światowej. W wigilię święta Podwyższenia Krzyża św. Siostry przeżyły brutalny napad hitlerowców na klasztor. Najpierw Niemcy przeprowadzili rewizję klasztoru. Szukali rzekomo ukrytej broni. Siostry wyprowadzono

 

do piwnicy sąsiedniego budynku, gdzie trzymano je aż do wieczora. Matka Rafaela od lipca tegoż roku leżała sparaliżowana w swojej celi. Hitlerowcy zastali u chorej ks. Lucjana Kukułkę, który przyniósł jej Komunię św. Księdza aresztowano. Matka natomiast stała się dla wrogów pastwą nieludzkich szykan, leżąc cicho i spokojnie przyjmując zesłany krzyż. Hitlerowiec z zuchwałością barbarzyńcy wziął puszkę z Najświętszym Sakramentem, sypał Hostie Święte do ust Chorej mówiąc szyderczo „nażryj się do syta”. Tak wielka zniewaga Pana Jezusa, którego całe życie adorowała z miłością była największym cierpieniem Matki Rafaeli. Przykładano jej także sztylet do gardła i grożono śmiercią. Tajemnicę jej bólu znał dobrze tylko Jezus, jej Boski Oblubieniec, którego rano przyjęła w Komunii św., a który sam doznał największej zniewagi i cierpienia w męce Krzyża. Kronikarka zapisała: „ Cały dzień pozostawała sama w klasztorze, bez kropli wody, dręczona przez hitlerowskich napastników. Naprawdę, ten dzień wigilii Podwyższenia Krzyża św. stał się dla Matki ukoronowaniem życia

zakonnego, tak bogatego w łaski, że zasłużyła sobie na swój piękny predykat „od Stygmatów św. Ojca Franciszka”. Następne dni rozpoczęły dla Matki i Sióstr jako adoratorek, okres szczególnie dotkliwy. Niemcy zamknęli kaplicę i Siostry zostały pozbawione codziennej Mszy św. Przez pewien czas zjawiali się w klasztorze młodzi niemieccy księża, kapelani wojskowi, którzy nie bacząc na niebezpieczeństwo odprawiali Siostrom Mszę św. Były to godziny pociechy i nadziei, które jakby promienie słońca rozjaśniały ostatnie miesiące i tygodnie życia Matki.

 

W dzień św. Kolety 6 marca, reformatorki II Zakonu Matka Rafaela poprosiła o udzielenie Sakramentów św. Przyjęła je z pobożnością. Napełniona duchową radością ze zbliżającego się spotkania ze swoim Panem i Oblubieńcem, skierowała do Sióstr słowa duchowego testamentu: „ Siostry moje, pragnę dostąpić wszystkich łask Kościoła św. Katolickiego. Musimy teraz rozstać się, przebaczcie mi wszystko, cokolwiek wam przykrego powiedziałam. Kochajcie się! Wspomagajcie się wzajemnie, miejcie wyrozumiałość jedna dla drugiej. PROWADŹCIE DALEJ TO

DZIEŁO EUCHARYSTYCZNE. Żyjcie w pokoju i zjednoczeniu serc. Noszę was wszystkie w sercu i zostawiam wam mego ducha. Dziś was oddałam pod szczególną opiekę Bożą i duchowieństwa”. Zmarła dnia następnego, 7 marca 1940 r. o godzinie 4.30 rano.

 

Ziarno przynoszące owoc

 

Jeśli ziarno pszeniczne ...., a jeśli obumrze przynosi owoc.( )

Dnia 7 lipca 1941 r. hitlerowcy zmusili siostry do opuszczenia klasztoru. Ponad trzydzieści zakonnic zostało rozproszonych. Kilka z nich zamieszkało w klasztorze wiedeńskim, a reszta ... szukała schronienia u rodziny lub znajomych. Po czterech latach tułaczki, dnia 22 lipca 1945 roku, siostry powróciły do klasztoru. Zabrakło tylko jednej z nich. S.M. Koleta Kamińska mieszkała w domu rodzinnym w Toruniu. Pracowała w biurze paszportowym. Za wystawianie nielegalnych paszportów, zdradzona przez współpracowniczkę, trafiła do więzienia w Bydgoszczy, a następnie w Gdańsku. Nie pomogły interwencje z Wiednia. S.M. Koleta została ścięta na gilotynie w więzieniu gdańskim 23 września 1944 r. Ona i te, które wróciły, by na nowo podjąć misję wieczystej adoracji w Bydgoszczy, są owocem wieloletniej troski, modlitwy i pokuty tej, którą około trzydziestu lat nazywały swą Matką – S.M. Rafaeli Pohoreckiej.

 

archiwistka

 

Можно ли стремиться к покаянной жизни?

Невесело начинался в Быдгощским монастыре сестер Клариссинок март 1940 года. Вот уже несколько месяцев город находился под гитлеровской оккупацией. Часовня быля закрыта, литургическая жизнь теплилась в подземелье. Души сестер были неспокойны судьбой монастыря и его общины. В одной из келий гасла земная жизнь первой настоятельницы монастырской общины. 5 марта сестры выслушали последнее наставление своей Матери, а на следующее утро ее душа перенеслась до страны, где царит радость, свобода и любовь, нет ни страданий ни слез.

Кем была та, которой, как мы верим, открылись врата небес?

Хелена Мария Похорецка родилась 7 ноября 1865 года в Дыдни, в богатой земской семье. Ее родители Адам и Мария (в девичестве Ремишевска) владели в Галиции несколькими деревнями.  Своим детям: Хелене (самой старшей), Тадеушу и Зоси дали хорошее образование и воспитание. Хелена училась в пансионе сестер Непокаланок (сестер Непорочного Зачатия) в Ярославе. Там, от основательницы ордена Непокаланок и ее первых духовных дочерей Хелена получила отличное «приданое» на всю оставшуюсю жизнь: здоровые моральные принципы, искреннюю набожность, надежные знания и глубокий патриотизм.  Научилась также множеству практических вещей. Возможно, что уже в пансионе открыла сокровище монашеского призвания. Хотя высоко ценила Непокаланок, не стала одной из них.

Почему молодая, богатая, интеллигентная и амбициозная девушка стремилась к покаянной жизни? Ее брат в то время заканчивал факультет медицины во Львове, дружил со многими выдающимися людьми, которые часто навещали их поместье. Многие салоны были для Хелены открыты. Что же случилось, почему оня выбрала молитвенную жизнь? Это навсегда останется тайной ее и Того, кто призывает человека по имени.

Монастырь

В 26 лет, следуя совету своего исповедника о. доктора Антония Креховецкого, выдающегося богослова и проповедника Галиции во второй половине 19-го века, Хелена Похорецка обратилась к сестрам Клариссинкам от Вечного Поклонения во Львове с просьбой о принятии в общину. Хелена была уверена в своем решении. Перед поступлением в монастырь она приняла участие в реколлекциях, после чего отдалась своему призванию без остатка. В монастыре, как только перешла порог клаузуры, ответственно выполняла поверенные ей задания, а в их исполнение вкладывала весь ум, волю и сердце. Мать Основательнница Мария Моравска обнаружила у нее непревзойденную душу и облекла своим особым доверием. Хелена никогда не разочаровала Основательницы. После нескольких месяцев пробы она получила монашеское одеяние и имя: сестра Мария Рафаэла от Стигматов св. Франциска. Во время канонического экзамена перед облачением она призналась, что ее «глубочайшим желанием была созерцательная жизнь в покаянии». Во время послушничества ее все больше притягивало поклонение Святым Дарам. После года новициата с. М. Рафаэла приняла монашеские обеты.

На новом посту

Во львовском монастыре в то время приготавливалась основание нового монастыря. Ее местом должен был быть Марибор, один из самых больших городов Словении. Выбраны были молодые, самые ревностные сестры. Среди них была с. М. Рафаэла. Перед выездом в новый филиал она участвовала в реколлекциях. В новом монастыре Мать Основательница доверила ей несколько ответственных простов. Верность и ревностность молодой монахини склонили Мать Марию Моравскую к номинированию с. М. Рафаэлы настоятельницей монастыря в Мариборе. На своем новом посту зарекомендовала себя ее скрупулезность и и настойчивость, а также отторжение всякой посредственности. Из-за этого молодой настоятельнице не хватало иногда мягкости по отношению к недостаткам других сестер. Во время ее пребывания на посту настоятельницы в монастыре все шло идеально, ее но здоровье сильно пошатнулось. Врачи открыли начавшийся туберкулез. С.М. Рафаэла была вынуждена вернуться во Львов. Отдых не был долог, так как ее ждала еще большая работа, так как после смерти с. М. Аннунциаты Лады она стала секретаршей Матери Основательницы.

Прага

Динамика разрастания новых филиалов в львовском монастыре не только не уменьшалась, а все более возрастала. Снова были планы основания нового монастыря, на этот раз в Праге. Нужно было вести тонны переписки и решать множество проблем. С. М. Рафаэла работала не покладая рук, верна девизу, кторый записала в своих реколекционных записках в январе 1898 года: «жертвенность Поклонницы Святым Дарам должна быль безгранична – добровольна, целостна, полна любви». Когда в 1908 году монастырь  наконец был основан, львовская община выбрала ее настоятельницей в Праге. С «пражской» общиной она связала себя на всю оставшуюся жизнь.

С. М. Рафаэла вместе с восемью сестрами прибыла в Прагу 14 мая 1908 года. Виценастоятельница монастыря, с. М. Клара, со скрупулезной точностью и францисканской простотой увековечила в монастырской хронике самые мелкие детали ее работы над тем, чтобы Дом Божий организовать красиво и сромно. Начало заимпонировало всем. Фундаторы окружили монастырь заботой дружелюбных сердец. Прибывали новые призвания, сестры жили как одна большая любящяя семья.

Начало первой мировой войны ухудшило ситуацию в монастыре. Началось финансовое бедствование. Богатые фундаторы сами обеднели. Убожество сестер стало подлинной нуждой. В некоторые дни на обед должен был хватить один картофель. В этих трудных условиях еще более разгорелись их сердца ревностной любовью Божией и ближнего своего. Несмотря на голод и холод сестры не прекращали поклонения Святым Дарам. Мать настоятельница отдала часть монастыря на госпиталь для раненых солдат и разрешила сестрам там работать. Результатов такой жизни долго ждать не было надобности: сестры начали заболевать одна за другой. Во время войны умерли три молодые сестры, а после войны еще две. Старшие сестры часто не ели ничего на обед, отдавая свою порцию младшим.

Возвращение в Польшу

Конец первой мировой войны не улучшил ситуацию монастыря, но появилась новая надежда. Польша, любимая Отчизна получила независимость. В Праге было все хуже, старые фундаторы обеднели, никто новый не стучался в двери. К тому же усиливалось вражеское для Церкви социалистическое и националистическое движение. Мысли матери Рафаэлы стремились теперь к Отчизне. Она желала исполнить давнюю мечту Матери Моравской о том, чтобы основать монастырь в Гнезне (столица примасов Польши в Велькопольске). Мать Рафаэла написала архиепископу Далбору. Примас неохотно принял ее предложение. Не спешил с ответом. Галицийские монастыри не имели хорошей репутации. Однако Бог давал очередные знаки. В Прагу приезжали кандидатки из Велькопольски. Мать Рафаэла была непреклонна. В конце концов удалось достать разрешение на поселение в Гнезне. В октябре 1921 года Мать Рафэла вместе со всем конвентом прибыла в Гнезно. Четыре года в Гнезне были для нее этапом истинной пробы веры. Апостольская Столица не хотела утвердить ее выбор  на настоятельницу, так как он не соответствовал новому Каноническому Кодексу. В монастыре не было другой кандидатки на настоятельницу. Некоторые из кандидаток умерли в Праге, а другие были слишком молоды, чтобы исполнить юридические условия выбора. Только вмешательство Кардинала Протектора, Генерала Капуцинов и настоятельницы монастыря во Львове помогло разрешить проблему. Все эти препятствия вызвали много толков внутри самой обители и принесли много духовных и телесных страданий Матери Рафаэле. В это же время она отказалась от идеи простройки нового монастыря в Гнезне и решила перенести обитель в Быдгощ.

Быдгощ

14 сентября 1925 года Сестры Клариссинки выехали ихз Гнезна. Быдгощ приняла их очень тепло и сердечно. Последние переживания в Гнезне не остались без последствий для здоровья Матери Настоятельницы, но она умела с ревностью неофита начать новый этап жизни. Помог ей в этом любимый принцип: «Кто в тебя камнем, тому - хлебом».

Быдгощская обитель развивалась персонально и духовно. В 1927-1930 годах настоятельницей монастыря Апостольская Столица назначила сестру М. Михаэлу Жихальску из Львова. Она рука об руку сотрудничала с Матерью Рафаэлой, зная ее и ценя еще со Львова, но, кажется, Мать Рафаэла осталась для сестер и дальше моральным и духовным авторитетом. В 30-тых годах она снова была выбрана на настоятельницу. Радовалась развитием и ревностью своей общины. Не смотря на то, что слабли ее силы, не впадала в уныние. Управляла обителью практически до самой смерти, не смотря на то, что на срок 1936-39 годов сестры были вынуждены выбрать новую настоятельницу – Мать Марию Перрину Лекчиньску, пожилую, больную калеку. Фактически передала она бразды правления в руки Матери Рафаеэлы.

Голгофа

Почти каждый человек в свое время вынужден испытать пробу страдания и терпения, после которого его очищенное от мирских дрязг сердце может перейти в вечность. Для матери Рафэлы самый болезненный этап жизни начался вместе со второй мировой войной. В вечер перед праздником Воздвижения Креста Господня  сестры подверглись жестокому нападению гитлеровцов на монастырь. Сначала немцы провели ревизию в монастыре, якобы ища укрытого оружия. Сестер выпроводили из монастыря в подвал соседнего здания, где держали их до вечера. Мать Рафаэла с июля этого же года лежала в своей келье, поваленная параличем. Гитлеровцы застали у больной о. Люциана Кукулку, который принес ей Причастие. Священника арестовали. Мать Рафаэла стала целью гитлеровских издевательств, которые терпела тихо и в кротости. Один из гитлеровцев взял шкатулку со Святыми Дарами и сыпал Хостии больной в рот глумясь: «нажрись до сыта». Жесточайшее оскорбление Господа Иисуса, которому Мать Рафаэла поклонялась всю жизнь с огромной любовью было для нее самым большим страданием. Гитлеровцы угрожали ей смертью и прикладывали ей нож к горлу. Тайну ее боли хорошо знал только Иисус, ее Божественный Возлюбленный, которого утром приняла в Святом Причастии, а кторый сам перенес так много издевательств, глумлений и страданий в своей Крестной муке. В хронологии монастыря записано: «Целый день Мать Рафаэла оставаласть одна в монастыре, без капли воды, мучимая гитлеровскими садистами. На самом деле, этот день перед Воздвижения Креста Господня стал для Матери терновой короной ее монашеского призвания, так благодетельного, что она полностью заслужила на свое монашеское воззвание: «От Стигматов Святого Франциска». Последующие дни были для сестер ужасными. Немцы закрыли часовню и монахини были лишены ежедневной Святой Мессы. Иногда в монастыре появлялись молодые немецкие священники, которые несмотря на угрозу жизни служили сестрам святую Мессу. Это были часы утешения и надежды, которые как лучи солнца освещали последние месяцы жизни Матери.

В день святой Колетты – 6 марта, реформаторки Второго Францисканского Ордена – Клариссинок Мать Рафаэла попросила Святого Причастия, которое приняла с искренной набожностью. Исполнена духовной радости пред близкой встречей со своим Божественным Возлюбленным, дала она Сестрам свое последнее наставление: «Мои сестры, я жажду принять все блага Католической Церкви. Сейчас мы расстаемся, простите мне все, что я сделала вам злого. Любите друг друга! Помогайте и прощайте друг другу. Ведите дальше Евхаристичекое дело Поклонения Святым Дарам. Живите друг с другом в мире и единении сердец. Я ношу вас всех в моем сердце и оставляю вам свой дух. Сегодня отдаю вас под специальную опеку Бога и духовных». Умерла она на следующий день, 7 марта 1940 года в 4.30 утра.

Зерно, приносящее плоды

«Если пшеничное зернопадши в землюне умрёт, то останется одно, а если умрёт, то принесёт много плода».

7 июля 1941 года гитлеровцы заставили сестер покинуть монастырь. Больше чем тридцать монахинь было вынуждено искать себе прибежища. Несколько сестер переехало в венский монастырь, и остальные разъехались по своим семьям или знакомым. После четырех лет изгнания, 22 июля 1945 года сестры вернулись в монастырь. Тль ко одной из них не удалось вернуться. Сестра Мария Колетта Каминьска жила в доме родителей в Торуне. Работала в паспортном бюро. За выдачу нелегальных паспортов была предана своей сотрудницей, попала в тюрьму в Быдгощи, о потом в Гданьске. Не помогли интервенции из Вены. Сестра Мария Колетта была обезглавлена гильотиной 23 сентября 1944 года. Она и те, которые вернулись, чтобы снова предпринять миссию вечного поклонения Святым Дарам в Быдгощи, являются плодом многолетней заботы, молитвы, покаяния той, которую они около тридцати лет называли своей матерью – сестры Марии Рафаэлы Похорецкой.

архивистка

 

Ogląda nas

Odwiedza nas 9 gości oraz 0 użytkowników.

Ofiara na budowę

PKO BP I ODDZIAŁ W BYDGOSZCZY 
Nr konta: 57 1020 1462 0000 7902 0196 3230

Gdzie jesteśmy - mapka

JSN Corsa template designed by JoomlaShine.com